Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Akceptuję
28 Czerwiec 2014

Komentarzy

5
 Czerwiec 28, 2014
 5
Kategoria O tłumaczeniach

Według danych statystycznych w Polsce średnia pensja wynosi niecałe 870 euro, co plasuje nasz kraj na 27 miejscu pod względem zarobków w UE. Choć wynik ten nie należy do najgorszych (wysokością zarobków wyprzedzamy Słowację, Węgry i Estonię), to oczywiście nie da się ukryć, że mogłoby być znacznie lepiej.

Zarobki w Niemczech i Wielkiej Brytanii w dalszym ciągu są około trzy razy wyższe niż w Polsce. Nie dziwi, więc nie spadające zainteresowanie wśród Polaków emigracją w celach zarobkowych. W przypadku najbardziej rozwiniętych państw, najwyższe zarobki odnotujemy w Europie Zachodniej. Pod względem zarobków w czołówce znajduje się Szwajcaria (w której średnie miesięczne zarobki wynoszą  prawie 4,5 tys. euro), a także Dania, Luksemburg, Norwegia i Irlandia.

Choć mogłoby się wydawać, że najwyższymi zarobkami mogłyby się pochwalić Stany Zjednoczone, to w rzeczywistości  średnia krajowa na poziomie nieco powyższej 3 tysięcy euro, sprawia, że znajdują się one na ósmym miejscu. W przypadku Kanady średnie zarobki w wysokości  2,5 tys. euro, pozwoliły uzyskać piętnaste miejsce.

Tego rodzaju ranking przeprowadzony w 2011 roku przez redakcję Forsal.pl uwidocznił rażący podział na „starą” i „nową” Unię Europejską. Państwa dawnej piętnastki mogą się poszczycić znacznie wyższymi zarobkami niż w przypadku krajów, które wstąpiły do Unii Europejskiej po 2004 r.

Fakt, że Szwajcaria jest prawdziwą zarobkową idyllą potwierdza ranking wynagrodzeń przeprowadzony przez szwajcarski bank UBS AG w 2009 roku w wybranych miastach świata.  Najlepszą notę uzyskały naturalnie miasta w Szwajcarii, gdzie np. w Zurychu średnia stawka za godzinę pracy wynosiła 22,60 USD, a w Genewie 20,40 USD. Nowy Jork zajął wtedy trzecie miejsce płacąc pracownikom średnio 19,00 USD za  godzinę. W przeprowadzonym rankingu Warszawa, znalazła się na 53 pozycji, wyprzedzając stawką godzinową, wynagrodzenia w  Wilnie, Budapeszcie czy Bukareszcie. Naturalnie nie są to jednak oszałamiające zarobki.

Zarobki tłumaczy

Sytuacja gospodarcza w Polsce i na świecie, pozostawia wiele do życzenia, tym bardziej, w świetle problemu kryzysu gospodarczego. Choć rynek tłumaczeń należy do prężnie rozwijających się, z roku na rok przynosząc coraz lepsze  wyniki, to jednak wiele osób w celu uzyskania lepszych zarobków decyduje się na podjęcie współpracy na zasadzie freelancingu z firmami zagranicznymi.

Tłumacz, współpracując z określonym biurem tłumaczeń, oczekuje nie tylko dużej ilości zleceń, ale także godziwego wynagrodzenia za wykonaną pracę. Często zdarza się, że tłumacze przedkładają zlecenia otrzymane od firm zagranicznych, nad zlecenia polskich przedsiębiorców, a czasem mając stałych klientów zagranicznych całkowicie rezygnują ze współpracy, zarówno z polskimi przedsiębiorcami, jak i biurami tłumaczeń.

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie ile tak właściwie wynoszą zarobki tłumaczy w Polsce. Trzeba mieć bowiem na uwadze, że zarobki te, jak w przypadku każdej branży mogą się znacząco różnić i być uzależnione od wielu czynników, między innymi od tego w jakim miejscu wykonywana jest praca. Bardzo często pojawiają się jednak oszacowania, w świetle których osoba na tym stanowisku zarabia około 3000 zł miesięcznie.

Nie jest to oczywiście sytuacja korzystna dla rodzimego rynku. Płace w polskich biurach tłumaczeń językowych w porównaniu z zarobkami zagranicznych tłumaczy są nieporównywalne. Nikogo nie dziwi fakt dysonansu jaki wciąż istnieje pomiędzy Polską a krajami Unii Europejskiej i to nie tylko w dziedzinie tłumaczeń. Można śmiało wymienić państwa, które najlepiej opłacają swoich tłumaczy, jest to Szwajcaria, Niemcy, Francja oraz kraje skandynawskie takie jak Szwecja czy Dania.

Zarobki rodowitych tłumaczy powyższych krajów są nawet czterokrotnie wyższe niż zarobki polskich pracowników biur tłumaczeń. Istnieje wiele pomysłów na to, jak zmniejszyć tak znaczące różnice. Wszyscy doskonale sobie zdają jednak sprawę, z tego, że dopóki Polska swoim rozwojem gospodarczym nie dorówna krajom Unii Europejskiej, to wszelkie programy zwalczania różnic, zwłaszcza tych finansowych, są raczej niemożliwe do spełnienia.

W Belgii najlepiej

Bardzo atrakcyjnym krajem pod względem zarobków jest Belgia. Minimalna miesięczna płaca wynosi tu 1440 euro. Niewątpliwym atutem tego kraju są zatem wysokie zarobki i stabilna sytuacja gospodarcza.

Kuszącym jest także fakt, że w Belgii poszukuje się specjalistów właściwie ze wszystkich dziedzin. Jedną z dosyć trudnych do pokonania przeszkód stanowi jednak język, ponieważ Belgowie posługują się językiem niderlandzkim, walońskim oraz niemieckim. Podejmując decyzję o rozpoczęciu pracy w Belgii warto, więc sprawdzić dokładnie w jakim regionie będziemy pracować.

Praca tłumacza w instytucjach UE

Do najlepiej płacących pracodawców należą oczywiście instytucje Unii Europejskiej (UE) i Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ).  Zarobki tłumaczów zatrudnianych dla UE rozpoczynają się od 4350 euro miesięcznie.  Najlepiej zarabia się w Brukseli, gdzie przykładowo sekretarka z kilkuletnim stażem może otrzymać wynagrodzenie w wysokości 2000 euro.

Unia Europejska ze względu na swoją wielojęzyczność stała się bardzo przyjaznym środowiskiem między innymi dla tłumaczy. Na terenie Unii Europejskiej obowiązują 23 języki urzędowe, co wiąże się z prawem obywateli państw członkowskich do zapoznania się ze wszystkimi dokumentami Unii Europejskiej w swoim języku. Do pierwszych języków urzędowych w UE należał język  francuski, niderlandzki, niemiecki i włoski. Ponadto podczas posiedzeń parlamentu każdy z posłów ma prawo do zabrania głosu w jednym z wymienionych wcześniej języków urzędowych.

Teraz pozwólmy sobie na trochę matematyki. W sytuacji gdy 23 języki muszą zostać przetłumaczone na 22 języki, otrzymujemy aż 506 kombinacji. Aby sprostać temu zadaniu stosowane są tzw. tłumaczenia pośrednie, polegające na tym, że tekst tłumaczony jest najpierw na języki najbardziej popularne (jak angielski, niemiecki czy francuski), a dopiero potem na całą resztę. Nic dziwnego, że instytucje UE potrzebują zaangażować do tego rodzaju pracy ponad dwutysięczną grupę tłumaczy pisemnych i około osiemdziesięciu tłumaczy ustnych.

Aby Komisja Europejska mogła sprawnie funkcjonować konieczne jest dysponowanie etatowymi pracownikami w liczbie około 1 750 lingwistów i 600 pracowników pomocniczych. To jeszcze nie koniec. Dyrekcja Generalna ds. Tłumaczeń Ustnych Komisji Europejskiej zatrudnia także 600 tłumaczy etatowych, a także trzytysięczną grupę tłumaczy zewnętrznych oraz 250 członków personelu pomocniczego.
Taka sytuacja musi znajdować przełożenie na zarobki.

W przypadku tłumaczeń ustnych, które są najbardziej pożądane, a specjaliści je realizujący najbardziej cenieni, dzienna stawka może wynosić nawet 300 euro. Tłumacze mogący poszczycić się mniejszym doświadczeniem mogą tu zarobić  ponad 4 tys. zł, a doświadczeni nawet do 7 tys. zł miesięcznie. Nie dziwi, więc fakt, że wiele młodych, ambitnych tłumaczy marzy o karierze właśnie w tej instytucji.

  • Roberto

    Tak myślałem, że pod względem zarobków ogółem to Szwajcaria króluje. Niestety u nas bida z nędzą 🙂 i nie jest to winą przedsiębiorców, bo ludzi w Polsce mamy bardzo pracowitych i kreatywnych. Chodzi o politykę właśnie w stosunku do tych ludzi. Nigdy nie dogonimy reszty krajów jeśli państwo będzie nam wciąż podcinać skrzydła.

    • Celina G.

      Wiesz, jak tak Ci źle zawsze możesz wyjechać 🙂 ale tak na poważnie, to rozumiem o co Ci chodzi. Też nad tym myślałam, główkowałam i doszłam do tych samych wniosków. Może gdzie indziej jest gorzej, ale też zawsze może być lepiej.

  • Aida

    Super zarabiają tłumacze języków, które nie są aż tak popularne jak angielski czy niemiecki. Weźmy np. taki chiński, japoński czy norweski. Tłumacz policzy sobie za taki język większą stawkę. Swoją drogę jestem ciekawa jak wyceniany jest język polski za granicą 🙂

    • Beatka28

      Tak, ale jednocześnie im język jest bardziej niespotykany, tym rzadziej możesz dostać zlecenie przetłumaczenia tekstu w tym języku. Więc co z tego, że więcej sobie za niego policzysz, jeśli w ogólnym rozrachunku zarobisz na nim mniej?

  • Henio Machnik

    Zgadzam się z autorem tego tekstu. Pracuję jako tłumacz już 28 lat i właściwie nie współpracuję z polskimi biurami tłumaczeń, bo jest to dla mnie nieopłacalne