Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Akceptuję
12 Maj 2014

Komentarzy

4
 Maj 12, 2014
 4
Kategoria O tłumaczeniach

Nie zawsze jest tak, że mowa pokrywa się co do literki ze słowem pisanym. Może się ona różnić w nieznacznym stopniu, co widać zwłaszcza w języku polskim. Wyraz „wziąć” zapisujemy jak w przykładzie, ale najczęściej zdarza się nam mówimy „wziąść”. Powinniśmy pamiętać, że jest to rażący błąd językowy, zarówno w wymowie, jak i w pisowni. Jednakże powyższe błędne słowo ukorzeniło się w potocznej polszczyźnie. Pomyłki popełniamy również podczas stosowania zaimków „tę” i „tą”. W starannej polszczyźnie powinniśmy pisać i mówić np. „Weź tę książkę”. Czytając różne teksty możemy jednak natknąć się na formę „tą książkę”, co nie należy już do poważnych błędów, ale wskazuje, że na co dzień używamy niezbyt wyszukanej mowy potocznej.

Język polski zastawił wiele pułapek, na które dają się złapać cudzoziemcy ale również Polacy. Na pocieszenie powiemy Wam, że inne języki także mogą sprawić wiele kłopotów w tym temacie. Nie ulega bowiem wątpliwości, że zarówno translacja ustna jak i pisemna wymaga profesjonalizmu, precyzji i wysokich tłumaczeniowych kwalifikacji każdego współpracownika działającego w tej branży. Jednakże oba rodzaje tłumaczeń zawierają różnego rodzaju rozbieżności jak i wspólne punkty. Oba te terminy są używane w zarówno życiu codziennym, jak i języku potocznym, w którym tkwi etymologia tych wyrażeń.

Dobry tłumacz zna zarówno poprawną mowę jak i język, którym ludzie posługują się na co dzień. Ten przecież aż kipi od różnego rodzaju naleciałości – gwary, slangu oraz licznych skrótów myślowych. Jest to szczególnie widoczne choćby na Wyspach Brytyjskich. Musimy bowiem pamiętać, że człowiek z natury dąży do ekonomiczności wypowiedzi. Co to znaczy? Tylko tyle, że chce wyrazić jak najwięcej myśli przy użyciu jak najmniejszej ilości słów. Tą tendencję widzimy u nas w Polsce, ale także zagranicą. Taka jest właśnie największa różnica pomiędzy mową a pismem. Do tego musimy jeszcze dodać zwyczajne niedbalstwo o język osoby wypowiadającej się. Coraz częściej nie zwracamy przecież uwagi na to, w jaki sposób mówimy, czy nie popełniamy błędów językowych i gramatycznych. Niestety, dzisiejsze społeczeństwo, a zwłaszcza młodsze pokolenie posługuje się takim językiem, który jest już mało zrozumiały dla osób dorosłych.

Powyższy fakt jest niezwykle uciążliwy dla tłumacza – musi on stale uzupełniać swoją wiedzę oraz poszerzać słownik o kolejne wyrazy, które są używane w mowie potocznej jakiegoś kraju. Co do obu typów tłumaczeń: ustnych i pisemnych – mają one za zadanie przekazać znaczenie pomiędzy językiem obcym a rodzimym. Jednak wszelkie różnice tkwią w odmiennych sytuacjach komunikacyjnych. Tłumaczenie ustne wymaga zatem od translatora elastycznej znajomości języka obcego. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki dynamice zmiany w mowie i piśmie, tłumacz cały czas się samodoskonali. W ten sposób zdobywa nowe doświadczenie, które na pewno zaprocentuje podczas realizowania kolejnych zleceń klientów.

Współpracownicy biur tłumaczeniowych wykorzystują wiele metod wspomagających pracę z językiem mówionym. Może ono przybrać charakter tłumaczenia kabinowego, podczas którego tłumacz siedzi w specjalnej kabinie i przekłada to, co mówi ważna persona. Istnieje również tłumaczenie konsekutywne. Ta metoda polega na bieżącej translacji mowy, stosuje się ją najczęściej pośród członków spotkania, sympozjum, konferencji. Można powiedzieć, że mamy tutaj do czynienia z prawdziwą sztuką, która wymaga od translatora niezwykłej szybkości myślenia oraz przetwarzania zdań z języka obcego na język rodzimy oraz odwrotnie. Przydatny w tej kwestii będzie również dobry słuch – wiadomo, rozmawiające ze sobą strony niekoniecznie mogą zwracać się do siebie w „czysty” sposób. Wystarczy, że ktoś sepleni, jaką się albo mówi bardzo cicho. Każdy taki szum w akcie komunikacyjnym może zaszkodzić w poprawnym tłumaczeniu ustnym.

Podsumowując, przekładając mowę z języka obcego/na język obcy, od tłumacza wymaga się dostosowania swojego tempa do wypowiedzi zgromadzonych osób, jak i powagi danej sytuacji, bądź też stopień jej oficjalności czy nieoficjalności. Tłumaczenie ustne ma jednak najczęściej charakter mniej formalny niż ma to miejsce w przypadku tłumaczenia pisemnego. Niemniej, jego trudność polega na tym, by w sposób umiejętny, wyraźny, profesjonalny i rzetelny przełożyć w formie ustnej – tu i teraz istotne informacje z języka obcego. Tłumacz musi być gotowy na każdy zwrot sytuacji oraz przedstawiać stronie, którą reprezentuje wszystkie szczegóły przekazane przez rozmówcę – działa to również w odwrotny sposób.

Tłumaczenia pisemne to już inny tryb trudności, trochę inna bajka. Translator nie musi się bowiem tak śpieszyć ze swoją pracą, nikt nad nim „nie wisi” oraz nie odczuwa presji otoczenia. Taka osoba jest też mniej zestresowana podczas wykonywania zleceń – po prostu otrzymuje zadanie, które musi wypełnić do określonej przez pracodawcę daty. Ten typ tłumaczeń w wielu przypadkach posiada ścisły, formalny charakter, a nie jak miało to miejsce wyżej – styl potoczny. Posiada wiele zalet: tłumaczenie może być rozciągnięte w czasie, autor przekładu ma szansę czerpać wiedzę ze źródeł. Dzięki temu zachowuje precyzję i dokładność w swojej pracy. Istnieje jednak druga strona medalu: takiemu tłumaczeniu łatwej da się zarzucić wady z racji tego, że tekst jest zapisany na kartce lub „na komputerze”. Niemiej, oba typy tłumaczeń są sztuką najwyższych lotów i każda z nich wymaga od translatora unikalnych umiejętności oraz osobistych predyspozycji.

Jeżeli tłumaczymy ustnie musimy posiadać błyskotliwy umysł, a także umiejętność radzenia sobie w trudnych, stresogennych sytuacjach. Jeżeli jednak przekładamy tekst w sposób pisemny, powinniśmy charakteryzować się stoickim spokojem niezłomną precyzją, której owocem jest profesjonalnie przetłumaczony tekst. Takie są największe różnice pomiędzy oboma typami tłumaczeń.

W takim razie jakie moglibyśmy wymienić podobieństwa? Zarówno translacja mowy jak i pisma wymaga sporej wiedzy, zasobnego słownika słów oraz znajomości zwrotów. Są to podstawy, które powinna znać każda osoba siedząca w tej branży i zajmująca się tłumaczeniem konkretnego języka obcego. Dalej ścieżki tych dwóch form już się rozdzielają.

  • jagooda

    Mimo wszystko tłumaczenia ustne, na bieżąco są dla mnie o niebo trudniejszą sztuką niż wtedy, gdy zlecenie realizujemy spokojnie na papierze. Podzielność uwagi i koncentracja to umiejętności, które nie są dane każdemu człowiekowi.

    • Alicja-Fiałko

      Dla mnie takie tłumaczenia ustne są właśnie prostsze. Robię je na bieżąco, więc łatwiej mi od razu skorygować błąd. Oprócz tego widzę kontekst wypowiedzi, wręcz „czuję” jej charakter, nie to co z martwym napisanym słowem.

  • AndrzejS

    Tłumaczenia ustne mogą wydawać się trudniejsze, jednak podczas nich mamy żywy kontakt z odbiorcą, z gestów, ruchów, mimiki twarzy możemy wyczytać więcej. Tego nie zobaczy się na papierze, tutaj czasami sami musimy się domyśleć co autor chciał przekazać – pisał coś z sarkazmem, a może gorzką ironią? Nie da się tak łatwo powiedzieć co jest trudne a co nie

    • Beta44

      To prawda. Możliwość żywego kontaktu z klientem daje nam duże pole do popisu, a nawet z ewentualnych błędów możemy od razu się poprawić. Jednak to co dla każdego będzie proste, dla innych trudne.