Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Akceptuję
18 Styczeń 2014

Komentarzy

5
 Styczeń 18, 2014
 5
Kategoria O tłumaczeniach

Prognozy, analizy, statystyki, wróżby – u progu nowego roku zyskują na sile. Czy tłumacz jest zawodem przyszłościowym? A może czas się przekwalifikować?

Każda grupa zawodowa uprawia kuglarstwo, z trwogą upatrując swojego schyłku. I nie ma co się dziwić. Przeciętny Kowalski czuje oddech kryzysu gospodarczego.

Analizując statystyki, badania, fora internetowe, przysłuchując się dyskusjom tłumaczy, można zaobserwować dwa podejścia do tematu – optymistyczne i pesymistyczne.  Na pocieszenie – w tym pesymistycznym więcej emocji niż merytoryki.

Tłumaczeniowy „american dream”

Departament Pracy USA prognozuje, że w obecnej dekadzie w Stanach Zjednoczonych powstanie aż 25 tysięcy nowych miejsc pracy w branżach pośrednio lub bezpośrednio związanych z tłumaczeniami. Wzrost zatrudnienia wyniesie 42% co jest jedną z najbardziej optymistycznych prognoz na  rynku pracy.

Agencje rządowe są w stanie ekspertowi z danego języka zapłacić nawet 100 tysięcy dolarów rocznie. Najwyższe stawki zarezerwowane są dla tłumaczy języków regionu Bliskiego Wschodu (arabski, farsi, pasztu). Docenia się znajomość języków afrykańskich. Czy jednak wysokość stawek idzie w parze z popytem? Im mniej specjalistów, tym większe zarobki.

Departmament Pracy, widzi także świetlaną przyszłość dla tłumaczy na światowych rynkach finansowych, w branży zaawansowanych technologii czy na salach sądowych.

Okiem idealisty

Żaden komputer, najlepsze oprogramowanie nie jest w stanie zastąpić pracy kompetentnego, kreatywnego tłumacza. Tłumaczenie to sztuka. Żaden profesjonalny program nie namaluje obrazu czy nie napisze książki, która zawiera to magiczne podłoże artystyczne. Dobry tłumacz-idealista wie, że komputery nigdy nie zawojują lingwistycznego świata.

Liderzy pracy w 2013 roku wskazywali, że co druga osoba ubiegająca się o pracę biurową, chwali się znajomością języka w stopniu dobrym. Rzeczywistość często nijak ma się do deklarowanej wiedzy. Brak profesjonalizmu w branży tłumaczeniowej szerzy się niczym zaraza. Niemiej jednak, dopiero znajomość drugiego języka staje się jednym
z najcenniejszych atutów na rynku pracy ( podają liderzy pracy).

„Forbes” obliczył, że aż 12 tysięcy ofert zamieszczonych na portalu Indeed.com zawierało słowo „dwujęzyczny”. W Polsce, ogłoszenia takie zaczynają się pojawiać w skali 4:10.

Przyszłość należy do tłumaczy?

Kosmopolityzm, nowoczesne formy uprawniania międzynarodowej polityki, zwłaszcza
w kontekście członkowstwa w Unii Europejskiej, moderują zapotrzebowanie na usługi tłumaczy. Stajemy się coraz bardziej otwarci na świat, inne kultury, wychodzimy
z postkomunistycznego dołka i gnamy w stronę wyzwolonej Europy, pełnej możliwości.

Otwierające się rynki pracy wymagają dobrych tłumaczeń, zwłaszcza z języków mniej popularnych. Jeszcze do niedawna tłumaczenia języka norweskiego czy fińskiego były rzadkością w biurach tłumaczeń, dziś, ich liczba sukcesywnie wzrasta, proporcjonalnie do liczby specjalistów z zakresu języków skandynawskich.

Czynniki warunkujące zapotrzebowanie na usługi tłumaczy:

– Członkowstwo Polski w Unii Europejskiej
– Kierunki polskiej polityki międzynarodowej
– Otwieranie nowych rynków pracy dla Polaków
– Rozwój turystyki międzynarodowej
– Współpraca firm na arenie międzynarodowej

W rankingach prowadzonych przez wyspecjalizowane komórki, tłumacz uznawany jest za jeden z najbardziej przyszłościowych zawodów.

Tłumacz zawód przyszłościowy ? jaki tłumacz?

Oczywiście profesjonalny, rzetelny i wyspecjalizowany. To specjalizacja staje się kluczowym kryterium wybierania usług konkretnego tłumacza. Im bardziej wyspecjalizowany tym bardziej efektywne tłumaczenie jest w stanie zaoferować klientowi.

W 2010 roku, za pośrednictwem platformy internetowej firmy PB Online SP. z o.o., zapytano właścicieli prywatnych przedsiębiorstw o zapotrzebowanie na tłumaczenia w ich firmie. Co ciekawe, aż 75 % badanych, przyznało, że samodzielnie dokonuje tłumaczeń przychodzącej korespondencji
w języku angielskim, następnie języku niemieckim i rosyjskim.  Ale aż 83 % firm zleca wykonanie tłumaczeń firmom zewnętrznym, najczęściej z języka angielskiego. Wśród nich królują teksty  techniczne – instrukcje obsługi, specyfikacje, ale i dokumenty prawne. Drugie miejsce (40 % badanych) zajęły dokumenty finansowe, raporty. 30 % deklaruje zapotrzebowanie na tłumaczenia tekstów promocyjnych, reklamowych, stron www.

Przyszłościowy zawód= wysokie zarobki?

Portal Onet Biznes w 2010 roku informował, że w Polsce, podobnie jak w innych krajach Europy najlepiej zarabiają tłumacze zatrudnieni w organizacjach rządowych. Portal podaje, że tłumacze języków dalekowschodnich mogą liczyć na zarobki rzędu 1500 do 2000 euro miesięcznie netto. Tłumacz pisemny języka chińskiego w Parlamencie Europejskim zarabia 6000 euro netto miesięcznie. O ile organizacje rządowe i pozarządowe zachęcają wysokimi zarobkami, o tyle prywatne firmy nie przewidują w swoich szeregach wakatu tłumacza. Przedsiębiorstwa najczęściej zatrudniają pracownika jako menagera od wszelkiego rodzaju spraw, który wykonuje podstawowe zadania organizacyjne w firmie, a po godzinach,
z benedyktyńską cierpliwością tłumaczy dokumenty, umowy, korespondencję.

Wartość światowego rynku tłumaczeń rośnie

W raporcie Common Sense Advisory „The Language Services Market 2012” oszacowano wartość światowego rynku  tłumaczeniowego w 2011 roku na kwotę aż 30 milionów dolarów. Europie przypada połowa tej wartości. Co ciekawe, rynek tłumaczeń w Europie Wschodniej jest wart około 6,8 miliarda dolarów. W 2012 roku zanotowano wzrost wartości całego rynku aż o 12%. Podobne tendencje przewidywano na rok 2013.

Czy jednak wartość rynku idzie w parze z realnym zapotrzebowaniem na tłumaczy? Jak dane te mają się dla przeciętnego tłumacza Kowalskiego? Ciekawe tendencje możemy zaobserwować w jednym z rodzimych badań. Opracowanie „Barometr zawodów 2013” powstało w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Krakowie w ramach projektu Małopolskie Obserwatorium Rynku Pracy i Edukacji. Stworzono barometry zapotrzebowania na dane zawody dla poszczególnych  powiatów województwa małopolskiego. Można zaobserwować nadwyżkę, równowagę, deficyt danego zawodu na rynku pracy.

Na 19 powiatów, tylko w 5 zanotowano nadwyżkę tłumaczy, w pozostałych 14 jest równowaga. Co ciekawe w trzech  największych miastach województwa – Kraków, Tarnów, Nowy Sącz  tylko w tym ostatnim zaobserwowano równowagę, w pozostałych nadwyżkę. Wydaje się, że w większych miastach istnieje mniejsze zapotrzebowanie na tłumaczy, niż
w miastach mniejszych. Analogicznie sytuacja wygląda w stosunku do powiatów.

Powyższe badania jednoznacznie wskazują, że tłumacz jest zawodem przyszłościowym. Polskim tłumaczom życzymy realizacji optymistycznych prognoz. No i efektów tych przepowiedni  – w portfelu i na koncie.

  • margolettka

    Globalizacja i biznesowe relacje międzynarodowe stwarzają przyszłość dla tłumaczy. Jednak ważne jest, aby nie doszło do sytuacji, która miała miejsce z absolwentami prawa, których jest teraz za dużo na rynku. Mam w rodzinie osobę, która zajmuje się tłumaczeniami i według niej już teraz zauważalny jest przesyt ludźmi zajmującymi się chociażby j. angielskim – za duża konkurencja. Przyszłościowe natomiast stają się języki mniej popularne takie jak norweski, węgierski, chiński.

    • anna_34

      Mi się wydaje, że jednak boom na bycie tłumaczem trochę się uspokoił. Ostatnio w modzie są takie kierunki jak socjologia i inne tego typu. Oczywiście podążanie za modą jest czystą głupotą studenta, a życie weryfikuje czy podjął dobry wybór.

  • bogusia-wawa

    Rosyjski, uczcie się rosyjskiego. Nie ma co się śmiać czy oburzać, ale interesy będą kierować się coraz bardziej na Wschód, a czy komuś się to podoba czy nie, to Rosja odgrywa dużą role w gospodarce i światowej polityce. Przykładem tego jest to co dzieje się dzisiaj. Tłumacz rosyjskiego – to też jest przyszłościowe, moim zdaniem przynajmniej.

    • Agnieszka

      Coraz częściej w ogłoszeniach o pracę widzę słowa „rosyjski mile widziany”, lub „znajomość j. rosyjskiego obowiązkowa”, zatem to co tu mówisz nie jest takie głupie, wręcz przeciwnie – ma sens.

  • Dora 40

    A ja bym ujęła to nawet tak – bez tłumaczy nie ma przyszłości. Dlaczego? Ano dlatego, że dzięki nim kraje mogą ze sobą współpracować, tworzyć projekty, dogadywać się, rozumieć. Bez tego nie byłoby cywilizacji.