Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Akceptuję
21 Styczeń 2014

Komentarzy

4
 Styczeń 21, 2014
 4

Czy zastanawialiście się kiedyś, skąd się wzięła nazwa Argentyna? Według legendy pochodzi ona od łacińskiego słowa „argentum” (srebro), którym rdzenni mieszkańcy obdarowali konkwistadorów z Hiszpanii. To sporej wielkości państwo w Ameryce Południowej przeżywało swego czasu kryzys gospodarczy. Obecnie odrabia straty będąc w pierwszej piątce krajów na świecie, gdzie notuje się najwyższy wzrost gospodarczy. To oznacza, że warto udać się do Argentyny na „biznesowe łowy”. Wcześniej jednak poznajmy obowiązujący tam savoir-vivre.

Bogata historia Argentyny

Argentyńczycy jak na Latynosów przystało, nie lubią się nigdzie śpieszyć lub być przez kogoś poganiani. Mają swój własny wewnętrzny zegar i kierują się wyznaczonymi przez siebie ścieżkami. Widać to np. po Jorge Bergoglio, obecnym papieżu z Argentyny – Franciszku, który już na początku swojego pontyfikatu podbił serca wiernych z całego świata. Udało mu się to, ponieważ nie akceptuje przepychu ani swojego życia w bogactwie w jakim żyli jego poprzednicy.

Państwo to ma wiele niechlubnych okresów w swojej historii. Po drugiej wojnie światowej było otwarte na napływ żołnierzy i oficerów III Rzeszy. XX wiek naznaczył się tam wieloma kryzysami władzy. W latach 1976-1982 rządy sprawowała krwawa junta, a wyspy Falklandy, należące do Wielkiej Brytanii zaatakowały wojska argentyńskie. Demokracja zawitała w 1989 roku wraz z wyborem na prezydenta Carlosa Saula Menema.

Gorzkie czasem doświadczenia z historii nie zniszczyły pozytywnego nastawienia tego narodu do życia. Mieszkańcy Argentyny potrafią bardzo czule się witać poprzez buziaki. Ich rozmowy zdają się czasem nie mieć końca, uwielbiają pić gorącą herbatę yerba mate oraz tańczyć tango – ich skarb narodowy i kulturowy. Jeżeli już jesteśmy przy tym temacie, mamy radę dla pań: nie patrzmy w oczy mężczyznom, kiedy kapela gra tango. Panowie odbierają kontakt wzrokowy z płcią przeciwną jako zaproszenie do tańca – no chyba, że potrafimy tańczyć tango i mamy ochotę na tego typu rozrywkę. Kobiety muszą uzbroić się w cierpliwość. Po argentyńskich ulicach chodzą macho, którzy potrafią zaczepić damę zawołaniem „Hola Linda!”, co oznacza „Cześć ślicznotko!”. Najlepszym wyjściem będzie, jak nie zareagujemy w ogóle na tego typu słowa.

No dobrze, ale jak my – Polacy powinniśmy się zachowywać względem argentyńskiego biznesmena? Czy istnieją jakieś zasady, którymi powinniśmy się kierować?

Savoir-vivre po drugiej stronie oceanu

 Argentyńczycy są bliżsi kulturowo i mentalnie z Europejczykami niż mieszkańcami Ameryki Łacińskiej. To dobrze – nasze kontakty będą dzięki temu ułatwione już na samym starcie. W tym kraju na pierwszym miejscu stoi rodzina, pod definicję której wpisuje się też firma. Szef, jako ojciec przedsiębiorstwa, troszczy się o swoich pracowników, ale podejmuje przy tym praktycznie wszystkie decyzje dotyczące działalności firmy.

Mieszkańcy Argentyny rozmawiają z sobą w sposób otwarty, bezpośredni, ale wiedzą też, kiedy być taktownym i postępować dyplomatycznie. Ich głos jest często pełen pasji i sentymentalizmu zarazem.

Przejdźmy do powitania. Nie zapomnijmy o żadnym przedstawionym elemencie tej części etykiety biznesowej:

1. Po pierwsze: powitanie rozpoczynamy od najstarszej lub najważniejszej osoby w gronie;

2. Uścisk dłoni nie powinien być za słaby ani za mocny. Pamiętajmy o kontakcie wzrokowym podczas witania się i uśmiechu na twarzy;

3. Tuż po zakończeniu rozmów, żegnamy się z każdą osobą indywidualnie.

W Argentynie istnieje zjawisko określane mianem „kultury relacji”. To oznacza, że należy budować jak najlepsze kontakty z kontrahentami i korzystać z profitów nań płynących. Nigdy przecież nie wiemy, kiedy nasze znajomości okażą się przydatne. Dlatego też pojęcie nepotyzmu nie ma negatywnych konotacji w tym kraju. Argentyńczycy wolą po prostu robić interesy z tymi, których znają i ufają. Z drugiej strony lojalność z ich strony będzie dotyczyła jedynie naszej osoby, a nie firmy, którą reprezentujemy. Co zatem zrobić, abyśmy wyszli pozytywnie w oczach partnera biznesowego?

–  unikajmy konfrontacji;

– w razie konieczności pokażmy szacunek do argentyńskiego autorytetu jakim jest osoba starsza, bądź szef firmy;

–  podczas prezentacji sprawdzajmy, czy nasi koledzy w biznesie rozumieją, co mamy na myśli. W ten sposób obie strony nie przekręcą słów w umowie końcowej.

Wybierając się do Argentyny koniecznie musimy umówić się na spotkanie przynajmniej dwa tygodnie wcześniej – pocztą elektroniczną lub telefonicznie. Unikajmy terminów przypadających w styczniu i lutym, ponieważ wielu mieszkańców tego kraju ma wtedy wakacje. Podobna sytuacja dotyczy lipca. Kiedy już obie strony ustalą termin rozmów, powinniśmy się kierować:

–  rzecz jasna punktualnością. Jak to bywa z Latynosami, nie spodziewajmy się, że spotkają się z nami o czasie – mają po prostu tendencję do spóźniania się. W niektórych wiekowych już organizacjach, na ważniejszą osobą czeka się znacznie dłużej. Kto gospodarzowi zabroni, prawda?;

– cierpliwością. Podczas spotkania biznesowego w pewnym momencie do argentyńskiego partnera może zadzwonić komórka, którą na pewno odbierze i wda się w rozmowę ignorując nas przy tym. Rzecz nie do pomyślenia w Polsce, lecz tam to przejdzie. Ba! To sytuacja całkiem normalna. Nie ma sensu się wtedy denerwować, poczekajmy aż druga strona wygada się do woli;

– skrupulatnością. Przed przystąpieniem do rozmów przygotujmy druki/dokumenty w języku angielskim i hiszpańskim;

–  jeszcze raz cierpliwością. Pierwsze spotkanie zazwyczaj nie kończy się żadnymi konkretnymi decyzjami. Nasi partnerzy zaczną za to dyskutować i wymieniać się wieloma pomysłami. Po za tym jeżeli działalność firmy opiera się na hierarchiczności, decyzja musi przejść wiele szczebli, by w końcu dotarła na biurko szefa;

–  prezentacją na wizytówkach. Nie są one wręczane z taką czcią jak w krajach azjatyckich, ale warto je zawsze mieć przy sobie – koniecznie w języku hiszpańskim po jednej stronie kartki.

Do omówienia pozostała jeszcze kwestia ubioru. Bez rewelacji – obowiązuje strój tradycyjny, ale stylowy (ciemny garnitur, eleganckie sukienki dla pań). Uwaga! Argentyńczycy są bardzo uważni, jeżeli chodzi o nasz ubiór. Jeżeli chcemy zrobić wrażenie, musimy zadbać o nieskazitelność naszego stroju oraz ogólny wygląd twarzy.

Pomocne wskazówki jak postępować z Argentyńczykami:

Zbliżamy się powoli do końca tego artykułu, ale pozostało nam jeszcze kilka spraw do omówienia, które są niezmiernie ważne w relacjach z mieszkańcami Argentyny. Pod żadnym pozorem nie używajmy gestów: „kciuka do góry” czy „OK”. Są one uważane za wulgarne! Z kolei jeżeli nasz rozmówca uderzy lewą ręką w prawą pięść, to chce nam w ten sposób powiedzieć, że nam nie wierzy i to co mówimy jest głupie. Argentyńczycy uważani są za twardych negocjatorów, dlatego tak ważne są znajomości z partnerami biznesowymi.

Argentyński humor jest… specyficzny. Nie powinniśmy się jednak obrażać, jeżeli usłyszymy niemiłe słowa o naszym ubiorze czy np. nadwadze. Oni po prostu już tak mają i przymknijmy na to oko, lub puśćmy mimo uszu.

Przede wszystkim unikajmy tematów o:

–  Wielkiej Brytanii i wojnie o Falklandy. Ten epizod z historii Argentyny cały czas drzemie w ich głowach, a po co nam kłótnia?;

–  prezydencie Juanie Domingo Perón Sosa. Ta persona odpowiedzialna jest za szereg kryzysów w państwie. Połączył nacjonalizm z hasłami o sprawiedliwości społecznej. Za jego czasów kraj przyjmował szereg uciekinierów funkcjonariuszy faszystowskich – żołnierzy, oficerów i lekarzy (np. Josef Mengele czy Adolf Eichmann). Argentyńczycy albo go kochają albo nienawidzą. My natomiast unikajmy rozmowy o tym prezydencie;

–  religii i polityce. Opinie na te tematy zachowajmy dla siebie.

Relacje biznesowe pogłębiają się, jeżeli skorzystamy z zaproszenia na poczęstunek. Ten jednak również rządzi się własnymi prawami, a nieprzestrzeganie manier przy stole może zakończyć się całkiem sporym faux pas z naszej strony. Argentyńska tradycja mówi, że to gospodyni sadzi gości. Ona także decyduje, kiedy rozpocząć posiłek. My natomiast:

– trzymajmy ręce nad stołem tak, aby nie opierać się łokciami o blat;

– poczekajmy na toast przed wypiciem pierwszego drinka;

– kiedy już będziemy nasyceni, zostawmy niewielką ilość jedzenia na talerzu – taka obowiązuje uprzejmość;

– unikajmy nalewania wina, które związane jest w wieloma skomplikowanymi rytuałami. Zostawmy tę sztukę gospodarzom domu;

– powstrzymujmy się od rozmów biznesowych przy stole;

– nie wydmuchujmy nosa przy stole, ani nie grzebmy sobie wykałaczką w zębach.

Nasza eskapada do kraju znajdującego się w Ameryce Południowej będzie zapewne niezapomnianym przeżyciem. Argentynę pokrywają sawanny, pampy i prerie. Klimat tego kraju jest bardzo zróżnicowany – od podzwrotnikowego morskiego na północnym poprzez podzwrotnikowy kontynentalny i umiarkowany ciepły na południu kraju,  po w końcu subpolarny w pobliżu Ziemi Ognistej. Argentyna jest symbolem ciągłych zmian, zarówno politycznych jak i gospodarczych. W ostatnich latach poziom tego ostatniego aspektu wyraźnie się poprawił, dzięki czemu biznesmeni zaczęli realnie myśleć o inwestycjach w tym kraju. Pamiętając o manierach i etykiecie biznesowej w Argentynie, na pewno uda nam się zyskać nowych przyjaciół i wiele znajomości po tamtej stronie globu.

  • Angelka007

    Argentyna to kraj z pięknymi tradycjami. Mi najbardziej zapadł w pamięć zwyczaj, kiedy to w momencie gdy dziewczynka kończy 15 lat wyprawia się huczną uroczystość, gdzie najważniejszą chwilą jest taniec dziewczyny z jej ojcem. Wtedy już postrzega się taką nastolatkę już jako nie dziecko, lecz młodą kobietę.

  • Roberto

    Jedno jest pewne – lepiej nie obrazić Latynosa, bo po pierwsze to bardzo temperamentna osoba, a po drugie dłuuugo nam tego nie zapomni. Dlatego ważne jest to, aby przed wyjazdem bardzo dokładnie przestudiować przewodniki i poczytać o tamtejszej kulturze.

    • AndrzejS

      Ich obrażanie się jest wręcz legendarne. Można to zaobserwować w ukochanych serialach latynoskich, precyzyjnie mówiąc telenowelach brazylijskich. Dla mnie są one kultowym przykładem ich temperamentu.

  • BasiaCZ

    Mnie bardziej od dzisiejszej kultury interesuje to co działo się na terenie Ameryki Południowej w czasach dawnych, prekolumbijskich. Ciekawe jak wyglądałby dzisiaj świat gdyby nie wyprawy do Ameryki.