Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Akceptuję
27 Styczeń 2014

Komentarzy

4
 Styczeń 27, 2014
 4

Australia była na początku brytyjską kolonią karną, na którą zesłano w sumie około 160 tysięcy więźniów. Ich zadanie polegało na zagospodarowaniu tego najmniejszego kontynentu na świecie, dając tym samym podwaliny pod struktury dzisiejszej potęgi gospodarczej ze społeczeństwem wielokulturowym. Robiąc interesy w Australii mamy szansę dobić niezłego targu oraz poznać prawdziwie „luzacki” i bezstresowy sposób życia.

Australia to kontynent i państwo zarazem. Nie posiada sąsiadów z racji tego, że ze wszystkich stron otoczona jest wodą. Rdzenni mieszkańcy tych lądów – Aborygeni, pochodzą najprawdopodobniej z południowo-wschodniej Azji. Przybyli na kontynent kilkadziesiąt tysięcy lat wcześniej, niż został on odkryty przez Europejczyków.

Australia stała się szybko kolonią karną Wielkiej Brytanii (XVIII wiek). Zsyłano na nią skazanych przestępców i to właśnie im przypadła rola zagospodarowania ziem – karczowanie lasów, hodowla owiec czy budowa osad wzdłuż wybrzeży, które przeobraziły się w miasta portowe. Właściwa kolonizacja rozpoczęła się od 1830 roku, a Australia odłączyła się od Wielkiej Brytanii w 1942 roku. Od tego czasu kraj ten cały czas pnie się w górę, pod względem gospodarczym jak i kulturowym. Kontynent posiada ogromne zasoby naturalne boksytu, węgla, rudy żelaza, złota i diamentów. Ważną rolę stanowi też hodowla zwierząt. Pastwiska w tym kraju zajmują 60 procent kraju!

Nie traktujmy jednak Australii jako narodu pastuchów. W wielkich miastach znajdujących się na wschodnim wybrzeżu (Sydney, Melbourne, Brisbane) kwitnie życie mające wpływ na światową gospodarkę. Pomimo ogromu pracy, mieszkańcy tego państwa są specyficznym narodem, który nie przywiązuje znacznej uwagi na etykietę biznesową. Dlaczego? Ponieważ podchodzą do świata na luzie i zdystansowaniem. Poznajmy więc kilka zasad australijskiego savoir-vivre.

„No worries mate”

Sposób bycia Australijczyków bardzo by się nam przydał – Polakom. Mieszkańcy tego kraju żyją według jasnej zasady: nie stresujmy się i nie stresujmy innych. „Luzackie” podejście do życia czyni ich niezwykle pogodnym narodem, otwartym na różnice kulturowe i imigrantów napływających na kontynent. Filozofia tego narodu opiera się w zasadzie na jednym zdaniu – „No worries mate”, czyli  „Bez zmartwień kolego”.

Dlatego też mieszkańcy nie przywiązują uwagi do etykiety czy zasad wyszukanego, dobrego wychowania. Przechodzą szybko na „ty” nawet w stosunku do nieznajomych i witają się podobnie jak Anglicy np. „Hi. How are you?”, How you’re going?”. Nie stronią od pomocy, cenią sobie autentyczność, szczerość, skromność oraz poczucie humoru. Australijczycy przywiązują dużą uwagę do budowania relacji, także w sprawach biznesowych. Jeżeli zamierzamy robić interesy w tym państwie, musimy uzbroić się w cierpliwość. Poniżej podajemy jeszcze kilka ważnych porad, jak zachowywać się po drugiej stronie globu:

  • zaplanujmy spotkanie z kontrahentem na wiele tygodni przed naszym przyjazdem do Australii. Mieszkańcy tego państwa są dosyć elastyczni jeżeli chodzi o godziny przyjmowania drugiej strony interesów;
  • bądźmy punktualni – to ważna sprawa w etykiecie biznesowej. Najlepiej jak przyjedziemy nawet kilka minut wcześniej przed wyznaczonym czasem;
  • powitanie: panowie podają sobie ręce, ale panie mogą już pocałować się czasem w policzki;
  • podejdźmy do rozmowy podobnie jak Australijczycy, czyli na luzie. Próbujmy się zrelaksować, choć nie przesadźmy też w drugą stronę;
  • przedstawiajmy fakty, liczby, konkrety i nie przesadzajmy z wyrażaniem emocji;
  • bądźmy również bezpośredni, zwięźli w swoich wypowiedziach. W zamian zyskamy pewność, że nasi partnerzy również nie będą się ociągać z podejmowaniem decyzji. Ogólnie rzecz biorąc, negocjacje w Australii postępują dość szybko;
  • firmy w tym kraju nie preferują pressingu czy technik, które u pracowników powodują palpitacje serca i wysokie ciśnienie. Podobnie z negocjacjami biznesowymi. Stres nie jest dobrym doradcą, zwłaszcza kiedy trzeba podjąć wiążącą decyzję;
  • ubiór: u pań obowiązuje tradycyjna sukienka do kolan. Mężczyźni ubierają ciemny garnitur. Z kolei w Brisbane lub w innych obszarach gorących czy tropikalnych, niektóre firmy decydują się na poluzowanie dress code. Można wtedy nosić koszule, krawaty albo bermudy;
  • wizytówki: nie ma jakiś wielkich wymagań co do tego aspektu etykiety biznesowej. Karteczki mogą być wręczane ale i nie muszą. Australijczycy nie obrażą się, kiedy nie otrzymają wizytówki, chociaż w profesjonalnych firmach wymiana kontaktów uchodzi za istotną. Tak czy inaczej, weźmy ze sobą kilka kartoników.

Co jeszcze należy wiedzieć? Dobre relacje rozpoczynają się od kontaktu wzrokowego. Patrzmy naszym rozmówcom cały czas w oczy. Dawanie prezentów na spotkaniach biznesowych jest w Australii powszechną praktyką. Nie musimy kupować drogich rzeczy – wystarczą drobiazgi. Jeżeli wybieramy się do domu kontrahenta, weźmy ze sobą wino, czekoladki albo kwiaty.

Wśród Australijczyków nie ma praktycznie tematów tabu. Unikajmy jednak kwestii związanej z ich akcentem wymowy. Mieszkańcy omawianego państwa posługują się językiem angielskim, lecz może on być czasem niezrozumiały dla cudzoziemców, z czego śmieją się Amerykanie. Dla świętego spokoju nie poruszajmy tego tematu. O czym warto zatem rozmawiać? Partnerów wciągniemy w konwersację mówiąc o sporcie, kulturze i wycieczkach.

Pamiętajmy jeszcze o gestach, np. kiedy wzywamy taksówkę nie podnośmy kciuka w górę, ponieważ jest on uznawany za nieprzyzwoity. Kiedy już zamierzamy wsiadać do taxi, wybieramy miejsce z przodu obok kierowcy.

Jak sami widzicie, savoir-vivre w Australii nie jest trudny do opanowania. Nie znajdziemy w nim skomplikowanych czynności jak w Japonii, czy w Finlandii. To dobrze – będziemy mieli okazję naprawdę się wyluzować.

Welcome to Australia

Kraina kangurów należy do przyjaznych miejsc dla człowieka (pomijając ekstremalne temperatury w środku kontynentu). Australijski rząd dba o wiele świadczeń dla niezamożnej części społeczeństwa i otacza opieką większość takich osób. Dlatego też do kraju przybywa wielu imigrantów z różnych zakątków naszego globu. Wśród nich znajduje się też Polonia, która wyemigrowała z Polski w latach 80-tych. Życie na tym najmniejszym kontynencie płynie zupełnie inaczej niż u nas, czy w Europie Zachodniej. Stąd właśnie Australia stanowi łakomy kąsek dla wielu międzynarodowych biznesmenów. Dołączymy do nich! Znamy już etykietę biznesową, a więc ruszajmy w świat!

  • jagooda

    Australijczycy to wyluzowani uśmiechnięci otwarci ludzie, nad pracownikami się nie znęca, lecz stosuje się inne środki motywacji, więc nic dziwnego, że ludziom tam się żyje dobrze. Tak jak autor napisał, ten kraj to łakomy kąsek dla biznesmenów i emigrantów.

  • Bernadeta12

    To prawda, że opisywany przez autora naród bardzo swobodnie się czuje, nawet wśród nieznajomych. Nas mogłoby takie zachowanie peszyć, ale nie Australijczyków. Jednak powinna być postawiona zawsze granica pomiędzy wyluzowaniem a ignorancją, a to czasami trudno wyczuć.

  • AndrzejS

    Zauważyłem pewną zależność, a mianowicie narody powstałe ze zlepków innych europejskich ludności, które zasiedliły obce dla siebie wtedy tereny, są wyluzowane, swobodne – panuje tam inna kultura, obyczaje, choć korzenie mają w Europie. Tak jest zarówno z Amerykanami jak i Australijczykami.

    • elwira kacek

      Rzeczywiście, jest coś w tym z prawdy. Wcześniej sie nad tym nie zastanawiałam, ale jest w nich taki pewien wieczny entuzjazm i pogoda ducha. Luzackiego ducha 🙂