Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Akceptuję

Czy zlecenia dla biur tłumaczeń można składać drogą elektroniczną?

21 Maj 2014

Komentarzy

4
 Maj 21, 2014
 4
Kategoria O tłumaczeniach

Jeszcze na początku XXI wieku mało kto z nas słyszał o takiej usłudze internetowej jak e-mail. Ba! Mało kto posiadał wtedy internet w domu, a jeżeli już był podłączony do sieci to pożerał spore ilości pieniędzy za każdy impuls telefoniczny. W ciągu tych kilkunastu lat wiele się jednak na naszym świecie zmieniło. Tradycyjna poczta przechodzi już do lamusa, w zamian za to prym wiodą superszybkie komputery przenośne (notebooki, tablety), smartphony ze stałym podłączeniem do bezprzewodowego internetu, kamerki samochodowe i innego rodzaju wynalazki współczesnej myśli technologicznej.

Jako cywilizacja wykonaliśmy daleki krok w przód ku niegdyś futurystycznych wymysłów pisarzy. Jeżeli zaś chodzi o same wysyłanie listów – robimy to w domu, popijając kawę lub herbatę. Zamiast pióra wystukujemy klawisze na klawiaturze, a wiadomość przesyłamy do adresata praktycznie w tym samym czasie co klikamy polecenie „wyślij”. E-maile stały się podstawą korespondencji wewnętrznej i zewnętrznej praktycznie każdej firmy. Tradycyjne listy utrzymały się jedynie przy urzędach i instytucjach państwowych, a poczta zamiast odręcznie napisanych tekstów przesyła już raczej same (niezbyt duże) paczki.

Poczta elektroniczna nie zna czegoś takiego jak granice, wiadomości możemy słać nawet na drugi koniec świata bez jakichkolwiek dodatkowych opłat. Mało tego, do e-maila da się dołączyć zdjęcia, pliki dźwiękowe, a nawet filmy o małej wadze pamięciowej. Studenci np. przesyłają swojemu promotorowi w ten sposób nawet całe prace magisterskie, a kandydaci załączają w wiadomości dla szefa firmy CV wraz z listami motywacyjnymi. Co poniektórzy są na tyle kreatywni, że tworzą specjalne prezentacje multimedialne na temat swojej osoby i w ten sposób podkreślają posiadaną wiedzę oraz umiejętności. Poczta elektroniczna daje nam naprawdę spory wachlarz możliwości i co najważniejsze – dalej się rozwija, a także zwiększa pamięć przesyłanych przez sieć plików.

Biuro tłumaczeń jako instytucja, która musi się odznaczać nowoczesnością oraz trwale wpisaną funkcjonalnością w niemal wszystkich kategoriach biznesowych, również komunikuje się za pomocą e-maili. Tego typu firma wręcz jest skazana na działania idące z duchem czasu, ponieważ musi zdobywać klientów w sposób aktywny i przede wszystkim dynamiczny. Jednakże, pierwsze biura tłumaczeń jakie powstały w naszym kraju pamiętają jeszcze inne metody kontaktu z klientami. W już dosyć odległych czasach opierały się na bezpośrednim spotkaniu oraz rozmowie w cztery oczy. Wróćmy pamięcią do lat 90-tych, kiedy to posiadanie telefonu komórkowego przez przeciętnego Kowalskiego było luksusem. Na tego typu sprzęt nie każdy mógł sobie pozwolić zwłaszcza, że komórki kosztowały wtedy majątek. Podobnie było z dostępem do internetu. W tamtych czasach nie znano jeszcze pojęcia „Wi-Fi” – komputer podłączało się kablem o słabej przepustowości do słabego modemu, który najczęściej współdzielił przestrzeń z kablem telefonicznym. Tak więc każda minuta połączenia z siecią była tak samo liczona jak impuls podczas rozmowy telefonicznej. Biada temu, kto zapomniał rozłączyć się z internetem – pod koniec miesiąca mogły gapie przyjść bardzo wysokie rachunki.

W związku z tym, że nowoczesna technologia w tamtych latach jeszcze raczkowała, biura tłumaczeń stawiały na formę bezpośredniego kontaktu z klientem, co przynosiło zamierzone korzyści. Dwie strony mogły się zobaczyć, przedyskutować dokładnie zlecenie, a nawet nawiązać między sobą przyjaźnie. W miarę upływu lat, kiedy rynek komputerowy i nowe technologie z zakresu komunikacji uległy przyśpieszeniu, zmienił się również dynamizm kontaktów międzyludzkich. Zauważmy, że ludzie coraz częściej się mijają niż rozmawiają ze sobą. Niestety, żyjemy w takich czasach w których nie możemy sobie już wyobrazić życia bez komputera oraz komunikacji na odległość. Mamy tyle ważnych spraw na głowie, ale doba ma cały czas tylko 24 godziny. Nowe i przystępne technologie w zakresie kontaktu z klientem chcąc nie chcąc przeniknęły do świata branży tłumaczeniowej – niektórzy powiedzą, że dobrze się stało, inni z kolei woleliby utrzymać tradycyjny porządek.

Nie ulega wątpliwości, że najbardziej popularną formą komunikacji jest obecnie droga elektroniczna. Jest to sposób dotarcia do klienta stosunkowo młody, jednak na tyle dobry, że biura tłumaczeń mają już opracowane skuteczne metody nawiązywania relacji. Przyjmowanie zleceń drogą elektroniczną przez biura tłumaczeń jest bardzo wygodną formą, szczególnie dla zleceniodawcy. Przede wszystkim kontakt e-mailowy to zysk czasu, którego nie musimy  tracić na wizyty w biurze tłumaczeń. Drugim bardzo ważnym czynnikiem jest także wygoda. Pijąc wieczorem herbatę, na spokojnie możemy przemyśleć to, czego oczekujemy od biura i zgrabnie sformułować nasze zapytanie. Następnego dnia rano na naszą skrzynkę przychodzi wiadomość zwrotna z odpowiedziami na nurtujące nas pytania. Wszystko to dzieje się bez nawet wychodzenia z domu.

Co ważne, niektóre biura realizują całe zlecenia w przeciągu 24 godzin – zobaczcie, jak bardzo zaoszczędzamy na czasie! Gdybyśmy chcieli zamówić tłumaczenie normalnym, tradycyjnym sposobem, to zdecydowanie dłużej musielibyśmy czekać na odpowiedź firmy. Oczywiście płatności również dokonuje się dzisiaj za pomocą internetu. Wystarczy, że założymy w swoim banku konto internetowe. Dostaniemy login, hasło oraz instrukcję jak bezpiecznie przelewać pieniądze. Po wejściu na konto wybieramy opcje przelewu i wypełniamy obowiązkowe rubryki, na które konto chcemy wysłać środki finansowe. To tyle, czekamy jedynie na potwierdzenie transakcji i możemy zająć się czymś innym.

Pomimo wszystkich tych sentymentów związanych z latami 90. jesteśmy zdania, że nowoczesne technologie są potrzebne ludziom, a zwłaszcza biurom tłumaczeniowym. W ten sposób nie tylko my pracujemy efektywniej, ale także ułatwiamy kontakt z naszymi klientami. Mało tego, chętnie będziemy korzystali z kolejnych nowinek technicznych pojawiających się na rynku. Być może w przyszłości większość komputerowych operacji będziemy wykonywali za pomocą samych myśli – ponoć już trwają badania nad tego typu wynalazkami.

Zatem, z całym przekonaniem możemy stwierdzić, że każde nowoczesne i prosperujące dzisiaj biuro tłumaczeń posiada rozwiniętą aparaturę zdalnego porozumiewania się z klientem i załatwiania wszelkich formalności niezbędnych do tego, by usługa była bez zastrzeżeń zrealizowana. Warto korzystać z tego typu dogodności, ale tylko w stosunku do biur tłumaczeniowych, które bezpośrednio lub pośrednio znamy. Cały czas istnieje bowiem ryzyko utraty danych na rzecz osób najmniej powołanych. Niestety, oszuści internetowi i hakerzy nie śpią. Dla nich włamanie się do cudzego komputera nie jest czymś trudnym – potrafią przejąć hasła, konta bankowe oraz narobić wiele szkód z działaniem komputera w sieci. Kontaktujmy się więc tylko z zaufanymi biurami tłumaczeń, czyli takimi, które podają na swojej stronie dane kontaktowe, imię i nazwisko właściciela, dane teleadresowe, itp.

  • bluczka333

    To prawda, autor ma rację, że to ogromna oszczędność czasu. Wiele szczegółów można dogadać bez tradycyjnego kontaktu, wystarczą maile + załączniki. Jednak nie ufajmy za bardzo, sprawdzajmy dane, żeby czasem się nie rozczarować.

    • danka43

      Wiadomo, że dzieki kontaktowi twarzą w twarz możemy lepiej wyrobić sobie opinię o danym człowiek niż byśmy zrobili to z elektronicznych literek. Jednak to drugie rozwiązanie jest po prostu wygodne.

  • AndrzejS

    Zobaczmy jak bardzo możliwość zleceń elektronicznych poszerza horyzont naszej działalności. Mając biuro w Rzeszowie, możemy realizować zlecenie z Pomorza. Internet daje tyle możliwości, grzechem by było z tego nie skorzystać.

    • margolettka

      Ja bym powiedziała dosadniej – wręcz głupotą by było z tego nieskorzystać. Zresztą coraz więcej profesji przerzuca się na zdalną pracę, ze względu na ogromną wygodę dla obu stron, ale i też cięcie niektórych kosztów.