Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Akceptuję
2 Październik 2014

Komentarzy

5
 Październik 2, 2014
 5
Kategoria O tłumaczeniach

Młodzi absolwenci studiów wyższych nie mają na rynku łatwo. W dobie problemów jakie wiążą się z zatrudnieniem, bardzo wiele z nich, zwłaszcza dopiero zaczynających swoją przygodę z rynkiem pracy, decyduje się otworzenie jednoosobowej działalności. Na tego rodzaju rozwiązanie decydują się też często osoby zainteresowane pracą w branży tłumaczeń.

Tego rodzaju propozycja jest kusząca, a na początek własnej działalności wystarczy nie wiele: niewielki pokój, biurko, wygodny fotel i komputer ze stałym łączem internetowym.

Wychodząc z założenia, że większość spraw ludzie załatwiają przez internet, tak naprawdę nie ma znaczenia, jaką siedzibę na początek obierzemy. Jeśli wykażemy się odpowiednim zaangażowaniem możemy pozyskać intratnych klientów nie zapraszając ich nawet do naszego biura.

W co powinien jeszcze zainwestować początkujący właściciel firmy? Z pewnością przydadzą się takie pomoce jak słowniki i programy komputerowe wspomagające tłumaczenie, np. Computer Aided Translation. Ta na początek drażniąca nieco kieszeń młodego przedsiębiorcy inwestycja może jednak w krótkim czasie się zwrócić. Jeśli istnieje taka szansa, osoba zastanawiająca się nad otworzeniem własnej działalności, może też skorzystać z dofinansowania z Urzędu Pracy. Dzięki temu można się ubiegać o pomoc w wysokości 20 tys. złotych, która z pewnością wiele ułatwi. Trzeba jednak pamiętać, że o tego rodzaju pomoc mogą się ubiegać osoby zarejestrowane w Urzędzie Pracy, a także wiele z placówek stawia dodatkowe wymogi w postaci zarejestrowania np. nie krócej niż 6 miesięcy.

Co zrobić żeby mieć szanse na rynku?

Jeśli jednoosobowe biuro tłumaczeń chce się przebić na rynku, konieczne jest zainwestowanie w odpowiednią reklamę. Do standardowych form reklamy zalicza się chociażby zainwestowanie w szyld, stronę www, reklamę w specjalnym katalogu firm, np. w Panoramie Firm ( w tym przypadku wpis kosztuje około 400 zł), czy reklamie w książce telefonicznej.

Przede wszystkim jakość i cena

Szansą na przebicie się na rynku są oczywiście nie tylko atrakcyjne ceny, ale także wysoka jakość świadczonych usług, które sprawią, że klienci będą do nas chętnie wracać. Trzeba uprzytomnić sobie, że dobre tłumaczenie nie jest kwestią przetłumaczenia tekstu słowo po słowie, lecz wyrażeniem w innym języku w  sposób adekwatny zawartych w tekście myśli i znaczeń. Zmorą osób korzystających z usług tłumaczy, jest obawa przed trafieniem na  niekompetentną osobę, która podejmując się tłumaczenia nie będzie posiadała wystarczającego warsztatu, wiedzy i znajomości odpowiedniej terminologii.

Na rynku aż roi się od ofert biur tłumaczeń , które oferują swoje usługi za drastycznie niskie stawki, co często jest niestety wprost proporcjonalne do reprezentowanego poziomu translacji. Tego rodzaju oferty zazwyczaj są adresowane przez studentów, lub inne osoby, które wróciły z zagranicy  i wydaje im się, że wystarczająco dobrze znają język, by móc realizować tłumaczenia. Nic bardziej mylnego.

Jeśli chcemy reprezentować dobrą markę nie wystarczy, więc tylko i wyłącznie znakomita znajomość języka obcego. Umiejętności ogólne mogą okazać się zbyt mało cenione. Niestety liczy się doświadczenie i specjalizacja, o które należy zadbać. Tak naprawdę idealna sytuacją byłoby ukończenie np. dwóch fakultetów, np. filologii i jeszcze innego kierunku np. technicznego.

Zapotrzebowanie na takich specjalistów jest niesłabnące.  Przykładem swoistej symbiozy tego rodzaju kwalifikacji mogą być np. osoby które pracują jako agenci celni, posiadając jednocześnie dyplom z anglistyki. Dzięki temu mogą tłumaczyć dokumenty związane z cłem, spedycją, logistyką, a zatem kontrakty, faktury, certyfikaty licencje eksportowe, oświadczenia importerów i eksporterów.

Jeśli właściciel biura tłumaczeń nastawia się na klientów docierających do placówki z zewnątrz konieczne musi zadbać o odpowiednie oznakowanie, tak aby biuro było widoczne i łatwo dostępne.

Czy to faktycznie się opłaca?

Jeśli chcielibyśmy zastanowić się czy jednoosobowa działalność gospodarcza w branży tłumaczeń rzeczywiście się opłaca, to odpowiedź niestety nie jest  jednoznaczna. Dzieje się tak, ze względu na fakt że sam biznes nie jest jednoznaczny. Reguły biznesu często odwołują się do konkretnego studium przypadku, nie będąc wiążącymi. Gdybyśmy racjonalnie spojrzeli na sprawę, to możemy dojść do wniosku, że jednoosobowe biuro nie ma szansy przebicia się na rynku, a przecież spotykamy jednoosobowe biura, które doskonale sobie radzą i cieszą się sporym zainteresowaniem. Jednoosobowe biuro tłumaczeń ma przede wszystkim szanse przebicia w mniejszych miejscowościach, gdzie monopol sprzyja podejmowaniu tego typu ryzyka.

Jest jednak kilka kwestii, które trzeba przemyśleć zanim podejmiemy decyzję o rozpoczęciu własnej działalności.  Najbezpieczniej zdecydować się na jej założenie w sytuacji, gdy posiadamy jeszcze jakieś dodatkowe źródło dochodu. To czynnik szczególnie istotny na początku, kiedy tłumacz nie może liczyć na zbyt dużą liczbę zleceń.

W internecie możemy natrafić na różne opinie na ten temat. Istnieje spora grupa entuzjastów, którzy uważają, że warto mieć tego typu działalność. Są to przeważnie osoby, które przyznają na początku nie miały zbyt dużo zleceń i parały się tez innymi zajęciami np. dorabiając w szkole językowej. Jednak z biegiem czasu ich firma zaczęła dostawać coraz więcej zleceń, dzięki czemu na chwilę obecną nie narzekają na brak pracy.

Inni podchodzą do sprawy dosyć zachowawczo twierdząc, że tego rodzaju działalność jest ryzykowna i jeśliby się na nią decydować, to najlepiej mieć już co najmniej trzech stałych klientów, którzy zapewnią nam płynność zleceń.

Często prowadzenia własnej działalności podejmują się osoby, które już wcześniej realizowały zlecenia i współpracowały z firmami, przy czym niektóre z tłumaczeń były niemożliwe do zrealizowania ze względu na brak własnej firmy, której wymagali zleceniodawcy.

Czynnikiem zachęcającym przedsiębiorców do otworzenia własnej działalności jest ulga, jaką otrzymują od ZUSu w postaci niższych opłat przez okres dwóch lat działalności. Jest to faktycznie duże odciążenie, które może być motorem do działań. Młodzi przedsiębiorcy wychodzą przeważnie z założenia, że jeśli ich działalność nie rozwinie się na tyle, by móc opłacać wysoki ZUS to zawsze mogą poszukać pracy na etacie, lub pół etatu i także dorabiać tłumaczeniami. Najważniejsze jest więc podjęcie decyzji i chęć zaryzykowania.

To czy firma się przebije jest w dużej mierze zależne od motywacji przedsiębiorcy i tego, czy naprawdę chce ciężko pracować na swój sukces. Każda firma, niezależnie od tego czy na chwilę obecną jest jednoosobową działalnością, czy prężnie działającym przedsiębiorstwem, które zatrudnia rzeszę osób, przeżywała kiedyś trudne początki. Każdy początkujący przedsiębiorca, powinien, więc o tym pamiętać i zanim podejmie ostateczną decyzję ocenić, jakie są jego priorytety i co jest dla niego naprawdę ważne.

  • AndrzejS

    Na początku trzeba samemu szukać zleceń. Dopiero po kilku czy nawet kilkudziesięciu samodzielnie zdobytych zlecaniach, klienci sami zaczną do nas pukać. Oczywiście jeśli będziemy stawiali na jakość i przystępną ceną. Biznes w pojedynkę to zadanie dla ambitnych, ale nie do nieosiągnięcia.

  • margolettka

    Ja jednak pomyślałabym nad jakąś spółką, np. partnerską, żeby mimo wszystko nie być samemu. Rozkręcanie biznesu to nie jest taka prosta sztuka, a razem z kimś zawsze raźniej. Jeśli studiujemy, może znamy się z jakimś innym godnym zaufania i współpracy studentem i może razem warto by było pomyśleć o przyszłości.

  • Roberto

    Dlaczego nie? Jeśli ktoś jest pracowity i ma talent, ma szansę się przebić. Jednak naturalną konsekwencją rozwoju firmy jest zatrudnianie pracowników. Na pewnym etapie przy ogromnej ilości zleceń nie jesteśmy w stanie samemu sprostać pracy.

  • Arleta_Dzięcioł

    Jak dla mnie nie ma to szans. Prawdziwą możliwość przebicia się mają firmy z dużym kapitałem i przede wszystkim zagraniczne lub należące do zagranicznej sieci. Małe biuro może dobrze prosperować, ale nigdy nie przebije się przez siłę tych największych korporacji.

    • BoguśkaDz

      A jeśli podjęłoby współpracę z jakimś większym koncernem czy nawet spółką, która działa w branży tłumaczeń, to mimo swojej wielkości mogłoby odnieść sukces. Warto spróbować, jeśli widzimy jakiekolwiek perspektywy.