Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Akceptuję
19 Listopad 2014

Komentarzy

7
 Listopad 19, 2014
 7
Kategoria O tłumaczeniach

Chyba każdemu tłumaczowi w swojej karierze zdarzyło się popełnić błąd w realizowanym tłumaczeniu. Doświadczeni doskonale zdają sobie, że potknięcie może mieć miejsce praktycznie wszędzie, począwszy od ortografii, poprzez frazeologię i słownictwo, a skończywszy na niewłaściwej interpretacji, której źródłem może być niewystarczająca znajomość dziedziny, której dotyczy dane tłumaczenie.

Oczywiście nie można mieć w tym przypadku kompleksów, ponieważ potknięcia zdarzają się nawet najlepszym i doświadczonym tłumaczom. Tak naprawdę im dłużej dany tłumacz pracuje w zawodzie tym większa jest jego świadomość, że czasem chwila dekoncentracji, nieuwagi, czy najzwyczajniejsze zmęczenie może przyczynić się do błędu w tłumaczeniu.

Jak więc sprawić, aby tego rodzaju sytuacji w naszej karierze było jak najmniej? Przede wszystkim należy wyrobić sobie nawyk, przeglądania zrealizowanego już przekładu, a także wnikliwego sprawdzenia nie tylko pod kątem wykrycia ewentualnych błędów merytorycznych, ale także aby zyskać pewność, że zrealizowane tłumaczenie jest zgodne z wymogami języka polskiego.

Utrudnień i swoistych pułapek, które czyhają na tłumaczy jest całe mnóstwo, dlatego w  artykule postaramy się przedstawić te z nich, które sprawiają osobom realizującym translacje najwięcej kłopotów.

Pochopne przekonanie o całkowitym zrozumieniu tekstu

Jest to jedno z najczęstszych zagrożeń, z którymi muszą zmierzyć się specjaliści. Bardzo często jest bowiem tak, że tłumacz pochopnie dochodzi do wniosku, że całkowicie zrozumiał przetłumaczony tekst, łącznie ze wszystkim zawartymi w nim niuansami, a także, użyte przez autora pojęcia. W tym wypadku o błąd jest nietrudno,zwłaszcza gdy tłumacz spotyka się z wyrażeniem, które w momencie pierwszej styczności wydaje się być banalne i doskonale znane, bądź prawie, że identyczne, jak w języku polskim. Czasem jednak przy bardziej wnikliwej analizie okazuje się, że owo wyrażenie, nie ma nic wspólnego z wcześniejszymi założeniami.

Jeszcze większej trudności i zagrożeń przysparzają słowa, które mogą oznaczać to co tłumacz zakłada, jednak w odniesieniu do określonych kontekstów wymuszają zastosowanie zupełnie innego odpowiednika. Przykładowo diamond po poddaniu oszlifowaniu stanie się w języku polskim brylantem, a słowo telescope w odniesieniu do Galileusza oznaczać będzie lunetę. To tylko najprostsze przykłady, których celem jest ilustracja specyfiki danego problemu. Tego rodzaju błędy, powstające na skutek pospiesznych tłumaczeń są niestety często spotykane, w wyniku czego powstają dość kuriozalne przekłady.

A zatem dobrze wyrobić sobie nawyk nawyk sprawdzania w słowniku, np. słowniku języka polskiego, którego znaczenia i użycia tłumacz nie jest pewien na 100 %.

Zgubna precyzja

Okazuje się, że przesada nigdzie nie jest pożądana. Podobnie jest z przestrzenią tłumaczeń, w których może ona najzwyczajniej zaszkodzić. Przedstawmy, zatem na czym polega problem.

Często tłumacz może się spotkać z sytuacją w której ma do czynienia ze słówkiem zupełnie nieznanym, a zatem konieczne jest skorzystanie ze słownika. Zanim jednak skorzystam z gotowej podpowiedzi konieczne jest wcześniejsze zastanowienie się nad rodzajem i przeznaczeniem tłumaczonego tekstu, a wszystko po to aby w polskiej wersji tekstu, nie pojawił się leksykalny zgrzyt. Może się bowiem zdarzyć, że dane słowo w danym języku źródłowym funkcjonuje jako słowo pospolite, występujące w języku potocznym i nie będzie nam pasować np. do naukowego wywodu, który staramy się uzyskać. Czasem możemy też się spotkać, że zamiast specjalistycznej nazwy danego słowa, słownik podaje nam definicję. Przykładem może być słówko tie-wig, oznaczające, perukę wiązaną z tyłu. W takim przypadku konieczne jest uważne przeanalizowanie kontekstu i podjęcie decyzji, czy wystarczy, że zawrzemy informację, że chodzi o perukę, czy też dokonamy dokładnego sprecyzowania z uwzględnieniem np. jej typu.

Zanim zamieścimy określony polski odpowiednik, powinniśmy dokładnie się zastanowić, czy użycie go w danym kontekście nie będzie finalnie posiadało dosyć absurdalnego wydźwięku.

Ukryta terminologia

To kolejny spędzający tłumaczom sen z powiek problem. Zupełnie innym błędem jest translacja słowo po słowie pewnych na pozór niezbyt skomplikowanych wyrażeń, które w efekcie mogą funkcjonować jako samodzielnie pojęcia, posiadające ściśle określone polskie odpowiedniki. Jeśli tłumacza nie będzie cechować konieczna w tym zawodzie dociekliwość, to często w wyniku ślepej intuicji może otrzymać dosyć kuriozalny efekt. Z tego rodzaju problemami tłumacz może się spotkać zwłaszcza w przypadku styczności z dosyć wąskimi dziedzinami, których dotyczy tłumaczenie, w których konieczne jest posiadanie specjalistycznej wiedzy. Do takich dziedzin należy chociażby technika, ekonomia, biologia, czy nawet polityka. Jeśli tłumacz nie miał styczności z tego rodzaju branżą (co oczywiście nie jest wskazane, jeśli chcemy być odebrani jako profesjonaliści), to powinien być szczególnie wyczulony na tego rodzaju pułapki i poddawać weryfikacji na bieżąco wszelkie budzące niepewność terminy.

Błędy stylistyczne

Błędy stylistyczne są niczym innym jak niezręczną konstrukcją wypowiedzi, polegającą na zastosowaniu takich elementów leksykalnych, które nie pasują do siebie, tworząc swego rodzaju dysonans. Tego rodzaju błędy mogą być przeważnie rezultatem złej interpretacji tekstu źródłowego, bądź sztywnego skupiania się na jego formie, lub też nieumiejętnego doboru polskich odpowiedników, wynikającego ze zbyt „ubogiego” słownictwa. Szczególnie zagrożone na tego rodzaju pomyłki mogą być translacje dialogów filmowych, a zatem zawierające mowę potoczną. W takim przypadku często zdarzają się sytuacje w których spotykamy się ze sformułowaniami których polscy widzowie w ogóle nie znają, nie używają , a nawet nigdy nie mieli z nimi styczności.

Innym rodzajem popełnianych błędów, wpływających na styl, jest nadużywanie słów obcego pochodzenia np. „koherentny”, czy „klaryfikacja”. Często tego rodzaju błędy wynikają z ubogiego słownictwa, bądź chęci dodania przekładowi erudycji. Oczywiście słowa te występują w języku polskim w określonych sytuacjach. Sztuką jest jednak użycie ich w adekwatnym kontekście i zachować określony umiar. Zbyt częste używanie tego rodzaju terminów może bowiem świadczyć o braku wrażliwości językowej i nadać przekładowi pretensjonalny charakter.

Jeszcze odrębną grupę stanowią makaronizmy, czyli zapożyczenia nie występujące w języku polskim, a które tłumacz może z powodzeniem zastąpić polskim odpowiednikiem. Czasem jednak z powodu braku chęci, a może czasem niewiedzy pozostają one w tekście w formie przetworzonej np. „destynacja”, „bootowanie”.

Jeszcze innymi często spotykanymi błędami stylistycznymi są powtórzenia w obrębie jednego zdania słów o tym samym rdzeniu, które są nieobecne w oryginalne i stanowią wyłącznie dzieło tłumacza, skupiającego się na detalach, który zapomniał o postrzeganiu tworzonego przez siebie tekstu jako całości. Często zastosowane przez tłumacza odpowiedniki mogą być osobno trafne, jednak w zestawieniu z innymi wzajemnie się wykluczają, ze względu na istniejące pokrewieństwo.

Oczywiście nie należy też zapominać o błędach stylistycznych, które są dziełem samego autora tekstu. Jeśli jednak tłumacz ma styczność z tekstem nieliterackim, to dysponuje swego rodzaju prawem, a nawet obowiązkiem do usunięcia błędów, ponieważ nadrzędnym celem jest właściwy przekaz treści, nawet jeśli nie została ona prawidłowo przekazana w oryginalnej wersji.

Błędy frazeologiczne – zdecydowanie NIE dla profesjonalistów

Do jeszcze poważniejszych od wcześniej wymienionych pułapek należą błędy odnoszące się do frazeologii, a zatem dopuszczalnych połączeń słów i wyrażeń. Tego rodzaju pomyłki są bardzo rażące, ponieważ mogą wskazywać na nieprofesjonalizm tłumacza spowodowany uboga znajomością języka polskiego.

Gdybyśmy chcieli pokrótce wyjaśnić na czym polega błąd frazeologiczny, to możemy powiedzieć, że dotyczy on zastosowania niewłaściwych, absurdalnych niekiedy określeń, lub też popełnia się go poprzez przekręcenie lub pomieszanie utartych zwrotów, idiomów, lub ich części składowych. Przykłady? Może to być chociażby określenie „niesłychanie duża liczba artystów”, „pełen sukcesu debiut”.

Chyba najbardziej interesującymi błędami tego typu są tego rodzaju sformułowania, które zawierają  określone słowo, które miało zostać użyte w przenośni, lecz kontekst spowodował, że nagle zyskało one swoje dosłowne, pierwotne znaczenie.

Błędy gramatyczne

Oczywiście nawet tłumaczowi, bardzo dobrze władającemu językiem polskim może przydarzyć się stworzenie przekładu, który w warstwie gramatycznej będzie zawierał pewne błędy. Przyczyną tego rodzaju błędów jest silny wpływ języka obcego, którego gramatyka rządzi się jednak odmiennymi regułami, co niestety często osłabia czujność i wrażliwość językową.

Przyczyną błędów gramatycznych pojawiających w tłumaczeniach może być albo podświadome powielanie formy tekstu wyjściowego, albo niezbyt uważna analiza i wybór struktury, która jest co prawda poprawna, jednak w danym kontekście niewłaściwa.

  • Milijka1234

    Błędy błędami, ale to co wszystkim znającym angielski rzuca się w oczy, to czasami przetłumaczone tytuły, które nijak mają się do oryginalnej nazwy. Klasyczny przykład to film klasyka Pół żartem pół serio, który w oryginale brzmi Some like it hot. Rozumiem, że czasem jest trudno poradzić sobie z idiomami i innymi wyrażeniami, których w drugim języku nie ma, jednak to czasem bardzo razi.

    • Sannok

      Tytuły filmów, piosenek i książek często tłumaczone są tak, by dostosować nie tyle oryginał języka do wersji przełożonej, co bardziej w celu oddania sensu wypowiedzi, dostosowania się do realiów danego kraju i wielu innych czynników, które odmienność językowa wymusza. Nie bez znaczenia jest też fabuła i treść wersji pierwotnej, która w istotny sposób przekonała tłumacza do zastosowania pewnego rodzaju metaforycznej transakcji.

      • Sannok

        Translacji*

    • J.Z.

      Często o ostatecznej formie tytułu filmu czy książki decyduje nie tłumacz, a dystrybutor czy wydawca. Ale i tak z zasady obrywa ten pierwszy. 😉

  • Anka3

    Frazeologia to niezła pułapka dla niejednego tłumacza czy znawcy językowego. Dosłowne znaczenia tych wspomnianych przez autora związków nie jedną osobę mogą rozbawić do łez. I dlatego uważam, że jest to bardzo ciekawy dział językowy.

    • jagooda

      Najlepsze kwiatki trafiają się nauczycielom, kiedy sprawdzają kartkówki z materiałem o związkach frazeologicznych. „Pada psami i kotami” albo „to kawałek ciasta” to tylko niektóre z nich.

  • AgataW

    Często z błędami w tłumaczeniach spotykałam się w przekładach zagranicznych piosenek na polski. Czasami osobom tłumaczącym dany tekst, było trudno wyłapać pewne niuanse słowne, tym bardziej że często zdarza się tak, że na jedno angielskie słowo znajdziemy kilka polskich odpowiedników.